Historia obuwia

                                                                                                                     Cóż ci z tego, że w domu spokój, jeżeli masz ciasne buty      – przysłowie kirgiskie

            Czy świat jaki znamy, mógłby istnieć bez butów? Każdy z nas je posiada i ciężko się bez nich ruszyć z domu. Na ich podstawie oceniamy innych, bo jakość naszych butów świadczy o naszej postawie do wielu rzeczy. Nie pójdziemy przecież na wesele lub rozmowę o pracę w byle jakim obuwiu. Odpowiednio dobrane buty pomagają wykonywać codzienne obowiązki. Mają również dużą wartość sentymentalną i bogatą symbolikę. A co wiemy o historii butów? Od kiedy rozróżniamy but na prawy i lewy? W jakim miejscu kiedyś znajdował się obcas?

Najstarszy znany nam skórzany but pochodzi z Armenii. Znaleziony w jaskini krasowej w prowincji Wajoc Dzor datowany jest na okres 3377-3627 r. p. n. e. But w rozmiarze 37 wykonany był z jednego kawałka krowiej skóry zasznurowany i wypchany trawą, która pełniła funkcję ochrony przed zimnem, lub była swego rodzaju prawidłem utrzymującym właściwy kształt obuwia. Nie wiadomo czy należał on do kobiety czy mężczyzny, jedno jest pewne: już 5000 lat temu nikt się nie bał, że słoma będzie mu z butów wystawać.

W starożytnym Rzymie wysoko ceniono porządnie wykonane buty. Zwłaszcza w wojsku – legiony rzymskie nie mogły maszerować ani o pustym żołądku, ani na byle jakich sandałach. Klasyczne rzymskie sandałki były plecione z rzemyków. Zdobywając chłodniejsze tereny północne legioniści popełniali największe modowe faux pas i nosili rzymianki ze skarpetkami. Dla Rzymian widok kobiecej stopy w samych sandałkach miał wyraźny wydźwięk erotyczny. W Grecji kurtyzany reklamowały swoje usługi napisem „Chodź za mną” znajdującym się na podeszwie i odbijającym się na piasku – prawdziwy ambient marketing.

Średniowieczne miasta nie należały do najczystszych. Średniowieczne obuwie było na ogół wykonywane ze skóry, dlatego wychodząc z domu często korzystało się z tak zwanych patynek, czyli drewnianych nakładek, które mocowano do butów skórzanymi paskami. Patynki pozwalały wzmocnić buty i chroniły zarówno przed błotem jak i przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi.

W butach ceniono nie tylko funkcjonalność – często podziwiano buty za cechy, które nie były praktyczne. W IV wieku największą popularnością cieszył się fason „wężowy ogon”. Charakteryzował się wąskim, wydłużonym i ostro zakończonym noskiem mierzącym czasami nawet 60 cm długości! Nie każdy jednak mógł sobie na takie buty pozwolić, długość szpica była regulowana przez przepisy antyzbytkowe (leges sumptuarie) i te najdłuższe były dozwolone tylko dla tych dobrze urodzonych.

Niecałe dwa wieki później powstały zgoła odmienne buty, które z pewnością bardziej przypadłyby do gustu współczesnym ortopedom i podologom. XVI wieczny model o bardzo obrazowej nazwie „niedźwiedzia łapa” był masywny i posiadał okrągły nosek.

W tym samym czasie w Wenecji pojawiły się również pierwsze obcasy. Co intrygujące, w tamtych czasach obcas był umieszczany w partii śródstopia, czyli na środku podeszwy. Dlatego stałym towarzyszem butów z tak nietypowo umieszczonymi obcasami były… laski. Używano laseczek do podpierania się, ponieważ przy takich obcasach łatwo można było stracić równowagę. Ale czego się nie robi, żeby nieco powiększyć swój wzrost! Wiek XVI cechował się bliskim związkiem branży obuwniczej z odzieżową. Wraz ze zmieniającym się kanonem piękna, zmieniał się styl: tu się przytnie, tu wymodeluje, tam odsłoni, to przykryje… Nie ominęło to buty, dlatego XVII wiek jest czasem, kiedy w niskich butach wyraźnie zaznaczył się podział na buty damskie i męskie.

Chyba każdemu znane są słowa refrenu piosenki „Niech żyje bal!” i oczywistym dla wszystkich jest, że na bal trzeba się odpowiednio ubrać. W XVIII wieku pantofelki musiały pasować do sukni, więc były wykonywane z tego samego materiału. Często były zdobione klamerkami i jedwabiem, raczej na niskim obcasie, lub nie posiadały go wcale by nie utrudniać tanecznych pląsów.

W XIX wieku ci, którzy mogli sobie na to pozwolić, spędzali wolny czas na aktywności fizycznej. Sport zyskiwał na popularności, ale łatwo o kontuzję, jeżeli mamy nieodpowiednie obuwie. Dlatego zaczęto rozróżniać buty na… prawy i lewy! Laseczki do podpierania się wychodziły z użycia, ponieważ obcasy stopniowo przesuwały się ze śródstopia w kierunku pięty. Niejednej osobie przyniosło to ulgę, ale musi minąć dużo czasu, nim obcasy będą wyglądały tak jak dziś.

W XX wieku zaszła rewolucja w kobiecej odzieży. Spódnice skróciły się, coraz większą popularnością cieszyły się spodnie. Z ubraniami zmieniały się buty. Wraz ze zmianą ubioru, zmieniały się buty. Dotyczy to zwłaszcza obcasów. Na początku XX wieku najmodniejsze były tak zwane „czółenka”. Ich obcas był niewysoki. W trakcie II wojny światowej i kilka lat po nich pojawiły się buty na koturnie, z obcasami z korka. W kolejnym dziesięcioleciu obcas mocno się zwęził i do jego tworzenia wykorzystywano metalowe sztyfty. Tak powstały cieszące się popularnością do dziś szpilki.

I tak doszliśmy do czasów współczesnych i dobrze nam znanych współczesnych butów. A przyszłość? Przyszłość leży w naszych rękach.

Przewiń do góry